Przejdź do głównej zawartości

Posty

#84 Jesień idzie, czas na świeczki i inne zapachy do domu!

Czy Wy też czujecie już jesień w powietrzu? Teraz od kilku dni jest gorąco w Warszawie, ale od soboty znów ochłodzenie - i chwała! Ja się cieszę, nie cierpię upałów :) Co dla mnie oznacza jesień? To, że mogę założyć bluzę! :D Jestem maniakiem bluz wszelkiej maści, więc dla mnie wiosna/jesień to idealna pora :D  Ale te chłodne dni to dla mnie zdecydowanie przede wszystkim pora świec, olejków i wosków zapachowych :) A dziś przedstawię Wam moich ulubieńców z tej kategorii! :) Wszystkie zapachy, które tu zobaczycie są u mnie przetestowane zarówno na sucho jak i przy paleniu :) Zacznijmy od wosków, a konkretniej od firmy Yankee Candle. Nie przepadam za ich woskami, ale głównie tylko dlatego, że opakowanie to jakaś tragedia. Po odkrojeniu kawałka reszta się kruszy i brudzi pół mieszkania -.- Jednak czasami kupuję jakieś konkretne zapachy jeśli szczególnie mi się spodobają.  Ustalmy sobie również skalę intensywności: ultra intensywny, intensywny, średnio wyczuwalny.   ...

#83 Jak jeden dokument może otworzyć głowę i o tym, dlaczego tak bardzo lubimy zaglądać innym wszędzie. (TYGODNIK)

Jestem świeżutko po obejrzeniu jednego z najbardziej kontrowersyjnych filmów dokumentalnych w internecie: What the Health . (Dla ciekawskich - jest na Netflixie) I tylko jedno słowo opisuje moją reakcję - SZOK . Wiedziałam, że cała "sława" mięsa i nabiału w diecie nie wzięła się znikąd i cały ten przemysł musi mieć niezłych sponsorów, ale to, czego dowiedziałam się w tym dokumencie przeszło moje pojęcie... Wiedzieliście, że w Północnej Karolinie w USA jest prawie tyle samo świń, co ludzi? Że te biedne zwierzaki wytwarzają ok. 10 razy więcej odchodów od ludzi? Że cały ten syf spływa do pobliskich wód? Że pola są "podlewane" tym wszystkim? Wyobraźcie sobie jak tam śmierdzi...  A o tym, że jak świnie tam zdychają to są wrzucane do kontenerów, skąd zabiera je ciężarówka do przetwórni, są mielone na paszę dla pozostałych świń? Dżizas! Raz, że to ohyda, ale tak najzwyczajniej myśląc, zjedlibyście martwego człowieka? To, ile wytwarza się bakterii po śmierci przec...

#82 Najlepsze wegańskie przepisy, czyli jak polubiłam tofu (TYGODNIK)

Kiedyś zrobiłam ankietę na  Instagramie , czy chcielibyście wiedzieć co sądzę na temat wegańskiej diety, wegańskiego stylu życia i pomyślałam, że to dobry moment, żeby Wam o tym opowiedzieć :) #tryingtobevege Ten hashtag mi bardzo często towarzyszy ostatnimi czasy. Nawet nie pamiętam, gdzie pierwszy raz go zobaczyłam, ale jest idealnie opisującym mój stan "jedzeniowy" aktualnie. ;) Od początku. Od... Chyba dwóch (?) lat nie piję mleka krowiego. Przestałam je pić, bo bardzo mi szkodziło w kwestiach żołądkowo-jelitowych. Nic ciekawego :) Próbowałam mleka bez laktozy, ale działało na mnie identycznie jak normalne. Hm. No coś tu nie gra. Rozmawiałam wtedy z mamą przez telefon i jej o tym powiedziałam. Uświadomiła mi, że jak byłam małym bobo miałam skazę białkową. I że prawdopodobnie mogę mieć uczulenie (czy nietolerancję? nie znam się na medycznej terminologii) na białka kazeinowe. Cokolwiek to jest. W każdym razie z tego co się wywiedziałam (ach, internet): Białka kaz...

#81 100 happy days - Dzień pierwszy i nowy format na blogu

Postanowiłam po raz kolejny rozpocząć wyzwanie zawarte w książce dr Mateusza Grzesiaka - "100 happy days, czyli jak się robi szczęście w 100 dni". Jeśli ktoś jeszcze nie zna tego autora całkowicie polecam się zapoznać z jego twórczością, naprawdę genialny człowiek :) Wyzwanie dnia pierwszego to to, aby wyznaczyć sobie listę celów na ten rok i nagrody za nie. Jednym z moich postanowień jest pisanie jednego/dwóch postów na bloga tygodniowo - a więc oto i jestem! Postanowiłam jednak, że nie będzie to doszukiwanie się tematów na siłę i śledząc bloga  Ania Maluje  pomyślałam, że fajnym rozwiązaniem będą tygodniówki :) W ciągu całego tygodnia będę zapisywać swoje przemyślenia, co fajnego przeczytałam/obejrzałam, co pysznego jadłam, jaki zapach paliłam w mieszkaniu :) Takie małe podsumowanie. Wydaje mi się to ciekawą opcją i mam nadzieję, że i Wam się spodoba :)  Takie posty będą się pojawiały co niedzielę, czasami w ciągu tygodnia, a o wszystkim będę Was informować na moim...

#80 Robienie jadłospisu - czy to w ogóle ma sens?

Od jakiegoś czasu miałam w głowie zamysł, żeby stworzyć taki domowy jadłospis. Na tydzień/dwa. Podpatrzyłam to na lodówce w filmie u  Uli Pedantuli  i zbierałam się do tego dłuższą chwilę.  Dlaczego tak długo z tym zwlekałam? 1. Jestem wybredna co do jedzenia, jest dużo rzeczy, których nie lubię jeść. 2. Nie wyobrażałam sobie planować drugiego śniadania na tydzień do przodu z myślą: a co, jak nie będę miała na to ochoty? 3. Ile trzeba mieć w domu jedzenia, żeby nie jeść tego samego codziennie? Jakie to są koszta? Ostatnio jednak trochę zmusiła mnie do tego sytuacja. Mieliśmy gorszy finansowo miesiąc i jego końcówka była delikatnie mówiąc ciężka, więc trochę z musu trochę z chęci wzięłam się za jadłospis "do wypłaty". Jak się do tego zabrałam? Przede wszystkim zgarnęłam swój bullet journal, w którym mam rozpisany swój i Damiana grafik pracy. Nie pracujemy zawsze w te same dni, ja pracuję po 11h, Damian po 8. To też dużo zmienia w jadłospisie, bo ja do pracy zab...

#79 Jak ważny w życiu jest wygląd?

Kiedyś zawsze myślałam, że ludzie powinni mnie widzieć taką, jaka jestem, a nie taką, jakie mam ubrania, buty czy fryzurę.  Mama zawsze próbowała kupować mi sukienki, pantofelki... Nie wyszło :D Nigdy nie byłam różową księżniczką, a kiedy miałam 5 lat, poszliśmy do cioci na wesele. Mama kupiła mi cudne (tak, do tej pory twierdzę, że miały cudny kolor :D) pantofelki. Butelkowa zieleń. Wytrzymałam w nich chyba 3h z tego co pamiętam, minę na zdjęciach mam zbuntowanego niezadowolonego diabełka a z wesela wyszliśmy bo płakałam, że bolą mnie stopy... Eh. :D Odkąd pamiętam, zawsze wolałam sportowe buty, nawet uparłam się na sportową spódniczkę...  Od zawsze byłam "większa" od reszty dzieci - wyższa, ale i pulchniejsza. A właściwie odkąd moja chrzestna pokazała mi swój barek (wiecie, taki w klasycznej meblościance) wypełniony od góry do dołu, od lewej do prawej czekoladami, batonami i Bóg wie czym jeszcze... A potem usmażyła mi górę naleśników. (Zawsze sobie wmawiałam, że to nie...

#78 Rycie sobie głowy.

Wiem, jak bardzo kolokwialnie to brzmi ;) Znacie to uczucie?  Wszystko jest okej, nawet lepiej, a Wy siedzicie i zastanawiacie się, co może pójść nie tak, co się spie*doli, walnie na łeb na szyję? Klasyk. Przez pół życia było kilka spraw, które skutecznie truły moją głowę. Niszczyły wszystko po kolei, na czele ze mną. Nieważne w tym momencie, co to było, ale były to takie sprawy, o których nie chciałam mówić. Zawsze ze wszystkim radziłam sobie sama, mam ogromny problem, żeby mówić o tym co czuję i myślę. Zresztą, to były takie rzeczy, o których wręcz wstyd mówić. I mimo, że gdyby ktoś mi powiedział o takich sytuacjach, uspokoiłabym go, że to nic takiego i że każdy popełnia błędy - sobie nie potrafiłam tego wybaczyć i odpuścić. Ale było jedno, co sobie powiedziałam i to jedna z niewielu rzeczy, które faktycznie powiedziałam i potem spełniłam (ach, ten słomiany zapał...).  "Jeśli kiedykolwiek znajdę kogoś, kto naprawdę będzie chciał ze mną być, przy kim będę czuła się ...