Przejdź do głównej zawartości

#65 I love foreign people more than Polish people.

Tak. Uwielbiam ludzi z zagranicy. 
Zwłaszcza z Wielkiej Brytanii. 
Dlaczego?


Pracuję w sklepie, w którym jest spory nacisk na obsługę klienta. Nie może być tak, że ktoś wejdzie i nie zostanie mu chociaż zaproponowana pomoc. 

Kiedy podejdę do Polaka/Polki - w większości na 'Dzień dobry, mogę Pani/Panu w czymś pomóc, może w czymś doradzić?' dostaję krótkie i soczyste 'Nie.'

Ja naprawdę rozumiem, że są ludzie, którzy nie znoszą, jak się im 'przeszkadza' w samotnym sprawdzaniu i wybieraniu.
Ale wystarczy powiedzieć 'Nie, dziękuję.'  i jest ok. Jak słyszę krótkie i chamskie 'nie' mam wrażenie, że ktoś mówi 'nie, spierdalaj.' Przepraszam, ale tak to zawsze brzmi. Jest to cholernie denerwujące i naprawdę demotywuje do bycia miłym i kochanym, pomocnym sprzedawcą.

Ogromna różnica natomiast jest w przypadku klientów zagranicznych. Zdarzają się owszem i takie osoby jak wymienione wyżej, ale jest ich może 10%. 

Najbardziej uwielbiam obsługiwać klientów z Wysp Brytyjskich. Są na maksa uprzejmi, pozytywni, zawsze za wszystko podziękują, za każdą podpowiedź, na wejściu zawsze się uśmiechają, a kiedy już pomaga się takiemu klientowi to po chwili rozmawia się z nim jak z dobrym starym znajomym.


Dlaczego nie może tak być w Polsce?
Inna mentalność.

I to mnie boli.
Przez to uważam, że nie powinnam mieszkać w Polsce, bo kiedy ja uśmiecham się czasami do obcych ludzi w odpowiedzi dostaję minę pt. 'what the hell?'.

A już nie daj boże jak obcemu powiem 'super bluza, świetnie leży!'

Wtedy to już totalnie wysłaliby mnie do wariatkowa...







Serio? 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#94 Rollercoaster

 Cześć, hej, dzień dobry. Jak zwykle witam się z Wami po jakimś mega długim czasie od ostatniego posta. Żeby pisać tutaj muszę mieć naprawdę dużą wenę bo inaczej nawet jak napiszę posta to go kasuję, bo uważam że nie ma sensu. Oby tym razem tak nie było :) Zaczął się kwiecień, więc chcę razem z Wami trochę podsumować pierwszy kwartał 2021, który mogę określić tylko jednym słowem - ROLLERCOASTER. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miała takie jazdy z nastrojami. Z początkiem roku tyle rzeczy, tyle rozkmin i planów się skumulowało, że... wysiadłam. Cały luty spędziłam poza mediami społecznościowymi, nie jadłam syfnego jedzenia... I zaczęłam terapię. To był totalnie przełomowy krok w mojej niepoukładanej głowie. Nagle okazało się (a właściwie nadal, z każdą kolejną rozmową się okazuje), że to wszystko co jest w mojej głowie od tak długiego czasu nie jest tak nienormalne jak mi się wydawało i ma całkiem sensowne swoje źródło. Było to dla mnie o tyle szokujące, że zawsze zdawało mi się, ż...

#76 Przepis na domowego "chińczyka"

Hej :) Dziś zapraszam Was na nieco innego posta, a mianowicie z przepisem na mojego popisowego domowego "chińczyka" :) Składniki: (na 2 duże porcje/3 małe) - 1 pierś z kurczaka - ok. 1/3 świeżego brokuła/5-6 kawałków mrożonego - pół niedużej cebuli - sos sojowy - masło orzechowe/tahini - sok z cytryny - makaron ryżowy/chow mein/z zupek chińskich - szczypiorek - przyprawy (imbir, cynamon, pieprz, kurkuma)       Ugotować brokuła do miękkości, odcedzić.         Posiekać cebulę w drobną kostkę i pokroić pierś z kurczaka na nieduże kawałki.       Na patelni podsmażyć cebulę. Jak się zeszkli dodać pokrojoną pierś z kurczaka. Dodać przyprawy – ilość wg uznania.        W lekko osolonej wodzie ugotować makaron do miękkości.        W trakcie smażenia kurczaka przygotować sos. Do miseczki wlać sos sojowy (ok. 8 łyżek), sok z połówki cytryny, dodać dwie łyżki masła orzecho...

#88 Zjawiska paranormalne vol.1

Hej wszystkim. Bardzo długo mnie tutaj nie było, ale mam masę wersji roboczych postów pozapisywanych... No cóż, bywa i tak. Dziś zapraszam Was na obiecane na  Instagramie  moje historie związane ze zjawiskami paranormalnymi. Najpierw mały wstęp. Odkąd pamiętam interesowałam się tematyką zjawisk paranormalnych. Jako dziecko bałam się ich panicznie, teraz boję się bardziej ale z większą dozą rozsądku. Ważne punkty: 1. Wierzę w zjawiska paranormalne. Zdarzały mi się tak często, że ciężko byłoby mi w nie nie wierzyć. 2. Staram się ich nigdy nie bać. To coś, czego nauczyła mnie prababcia.  3. W mojej rodzinie z tego co wiem sporo ludzi doświadczało różnych "dziwnych" rzeczy. Na dziś przygotowałam dla Was historię, w którą sama nie do końca dowierzam jak sobie ją przypominam, natomiast stety/niestety jest prawdziwa. Odkąd pamiętam co roku w nocy z 5 na 6 lub z 6 na 7 marca działy się dziwne rzeczy. Budziłam się w środku nocy z taką dawką adrenaliny że nie potraf...