Hej wszystkim! Wiem, trochę mnie tu nie było, ale niestety listopad to dla mnie zawsze miesiąc depresyjny, w którym nie chce mi się nawet ruszyć tyłka z łóżka... Też tak macie? Ale koniec o smętach, czas na trochę pozytywów! Ulubiony klip listopada?
Afromental - Mental House (Stodoła, 10.12.2014r.)
Słodkie wspomnienia zeszłorocznego koncertu <3 Zdecydowanie tego słuchałam najczęściej, dopóki nie zepsuł mi się telefon...
Ulubiony kosmetyk?
Carmex o zapachu granatu.
Czy tak pachnie granat? No nie wiem, ale działanie jest zbawienne. Moje usta zawsze kiedy zmienia się pogoda stają się potwornie suche, aż bolą. Ten balsam kupiłam na promocji w Rossmannie -49% więc zapłaciłam za niego niecałe 5zł, a jest dla mnie prawie idealny. Prawie, bo jeśli przez dłuższy czas go nie zetrę i nie nałożę nowej warstwy to zostawia takie nieprzyjemne grudki. Ogólnie 4/5 :)
Ulubione jedzenie?
W tym miesiącu to zdecydowanie jedzenie z North Fish'a (Ola, ziemniaczki :D). Miruna z prażoną cebulką, do tego ziemniaki opiekane, surówka z buraków, colesław i sos czosnkowy do ziemniaków <3 Omomomomom!
Standardowo kilka zdjęć z ostatnich tygodni :D
Tomsonowa fotograf #PlacGrzybowski
selfie must be part I
part II // Tomsonowa w czapce, epicki widok xd
Rah! :)
Maciek Grenda :))
part III // wiem, kocham tą bluzę xd
William Prestigiacomo! You're amazing! :)
good morning!
cała prawda :D
mały before :D
A na koniec najlepszy news, jutro jadę do Krakowa do mojego Olciaczka (<3 <3 <3) a pojutrze... KONCERT AFROMENTAL <3 Forty Kleparz, nadchodzę!!! #cantwait
Mam nadzieję, że Wasz weekend zapowiada się równie super co mój, mam nadzieję, że po powrocie uda mi się napisać mniejszą lub większą relację <3
Cytat na dziś: 'Ważniejsza od upadania - sztuka wstawania!' :) (Pokahontaz - Serum)
Cześć, hej, dzień dobry. Jak zwykle witam się z Wami po jakimś mega długim czasie od ostatniego posta. Żeby pisać tutaj muszę mieć naprawdę dużą wenę bo inaczej nawet jak napiszę posta to go kasuję, bo uważam że nie ma sensu. Oby tym razem tak nie było :) Zaczął się kwiecień, więc chcę razem z Wami trochę podsumować pierwszy kwartał 2021, który mogę określić tylko jednym słowem - ROLLERCOASTER. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miała takie jazdy z nastrojami. Z początkiem roku tyle rzeczy, tyle rozkmin i planów się skumulowało, że... wysiadłam. Cały luty spędziłam poza mediami społecznościowymi, nie jadłam syfnego jedzenia... I zaczęłam terapię. To był totalnie przełomowy krok w mojej niepoukładanej głowie. Nagle okazało się (a właściwie nadal, z każdą kolejną rozmową się okazuje), że to wszystko co jest w mojej głowie od tak długiego czasu nie jest tak nienormalne jak mi się wydawało i ma całkiem sensowne swoje źródło. Było to dla mnie o tyle szokujące, że zawsze zdawało mi się, ż...
Hej :) Dziś zapraszam Was na nieco innego posta, a mianowicie z przepisem na mojego popisowego domowego "chińczyka" :) Składniki: (na 2 duże porcje/3 małe) - 1 pierś z kurczaka - ok. 1/3 świeżego brokuła/5-6 kawałków mrożonego - pół niedużej cebuli - sos sojowy - masło orzechowe/tahini - sok z cytryny - makaron ryżowy/chow mein/z zupek chińskich - szczypiorek - przyprawy (imbir, cynamon, pieprz, kurkuma) Ugotować brokuła do miękkości, odcedzić. Posiekać cebulę w drobną kostkę i pokroić pierś z kurczaka na nieduże kawałki. Na patelni podsmażyć cebulę. Jak się zeszkli dodać pokrojoną pierś z kurczaka. Dodać przyprawy – ilość wg uznania. W lekko osolonej wodzie ugotować makaron do miękkości. W trakcie smażenia kurczaka przygotować sos. Do miseczki wlać sos sojowy (ok. 8 łyżek), sok z połówki cytryny, dodać dwie łyżki masła orzecho...
Hej wszystkim. Bardzo długo mnie tutaj nie było, ale mam masę wersji roboczych postów pozapisywanych... No cóż, bywa i tak. Dziś zapraszam Was na obiecane na Instagramie moje historie związane ze zjawiskami paranormalnymi. Najpierw mały wstęp. Odkąd pamiętam interesowałam się tematyką zjawisk paranormalnych. Jako dziecko bałam się ich panicznie, teraz boję się bardziej ale z większą dozą rozsądku. Ważne punkty: 1. Wierzę w zjawiska paranormalne. Zdarzały mi się tak często, że ciężko byłoby mi w nie nie wierzyć. 2. Staram się ich nigdy nie bać. To coś, czego nauczyła mnie prababcia. 3. W mojej rodzinie z tego co wiem sporo ludzi doświadczało różnych "dziwnych" rzeczy. Na dziś przygotowałam dla Was historię, w którą sama nie do końca dowierzam jak sobie ją przypominam, natomiast stety/niestety jest prawdziwa. Odkąd pamiętam co roku w nocy z 5 na 6 lub z 6 na 7 marca działy się dziwne rzeczy. Budziłam się w środku nocy z taką dawką adrenaliny że nie potraf...
Komentarze
Prześlij komentarz