Przejdź do głównej zawartości

#63 Żyję.

Żyję. I mam się chyba lepiej niż kiedykolwiek.
Tak to teraz wygląda. Siedzę w swoich już lekko zdezelowanych fuzzy socks'ach, pod kocem z kolekcji z Kubusiem Puchatkiem (love.) i piszę dla Was posta. Pierwszego od... Nie będę sprawdzać kiedy. Nie lubię dowodów na to, jak bardzo jestem nieregularna w pisaniu postów.
I we wszystkim.

Od kilku tygodni nie pojawił się żaden nowy film na kanale. (Wybaczcie.)


Za dużo. W głowie, w pracy. Za dużo przeczących sobie emocji i uczuć. 

Ale... To już prawie za mną. Jeszcze tylko zmiana pracy i mam nadzieję, że moją psychę ogarnie święty spokój...


W końcu śpię normalnie. Nie ryje mi głowy to, co tak bardzo męczyło mi życie od kilku dobrych lat. Nie czuję się już tak, jak czułam się przez ostatnie ponad 4 lata. 
A wszystko dzięki Damianowi... Nie mogłam mieć lepszej osoby obok siebie.
I to na całe życie...


Przyznałam się do wszystkiego, co zatruwało i utrudniało mi radość z czegokolwiek. Do tego, jak wpadłam w błędne koło, myśląc, że mi to pomoże - a z każdym razem było coraz gorzej. 
Nawet nie wiecie jak mi ulżyło. 

...................................................................................................................................................................

Przedwczoraj o mały włos w najlepszym wypadku zrobiłabym sobie dość konkretną krzywdę. Na szczęście napieprzają mnie tylko żebra. Oby nie były złamane :)

Remont prawie skończony. Kolejne osiągnięcie.


Teraz tylko zmienić pracę. I nauczyć się cieszyć się ze wszystkiego.
I będzie idealnie. :)


///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Czas na herbatę.
Autumn came. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#94 Rollercoaster

 Cześć, hej, dzień dobry. Jak zwykle witam się z Wami po jakimś mega długim czasie od ostatniego posta. Żeby pisać tutaj muszę mieć naprawdę dużą wenę bo inaczej nawet jak napiszę posta to go kasuję, bo uważam że nie ma sensu. Oby tym razem tak nie było :) Zaczął się kwiecień, więc chcę razem z Wami trochę podsumować pierwszy kwartał 2021, który mogę określić tylko jednym słowem - ROLLERCOASTER. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miała takie jazdy z nastrojami. Z początkiem roku tyle rzeczy, tyle rozkmin i planów się skumulowało, że... wysiadłam. Cały luty spędziłam poza mediami społecznościowymi, nie jadłam syfnego jedzenia... I zaczęłam terapię. To był totalnie przełomowy krok w mojej niepoukładanej głowie. Nagle okazało się (a właściwie nadal, z każdą kolejną rozmową się okazuje), że to wszystko co jest w mojej głowie od tak długiego czasu nie jest tak nienormalne jak mi się wydawało i ma całkiem sensowne swoje źródło. Było to dla mnie o tyle szokujące, że zawsze zdawało mi się, ż...

#18 Podsumowanie listopada :)

Hej wszystkim! Wiem, trochę mnie tu nie było, ale niestety listopad to dla mnie zawsze miesiąc depresyjny, w którym nie chce mi się nawet ruszyć tyłka z łóżka... Też tak macie?  Ale koniec o smętach, czas na trochę pozytywów! Ulubiony klip listopada? Afromental - Mental House (Stodoła, 10.12.2014r.) Słodkie wspomnienia zeszłorocznego koncertu <3 Zdecydowanie tego słuchałam najczęściej, dopóki nie zepsuł mi się telefon... Ulubiony kosmetyk? Carmex o zapachu granatu. Czy tak pachnie granat? No nie wiem, ale działanie jest zbawienne. Moje usta zawsze kiedy zmienia się pogoda stają się potwornie suche, aż bolą. Ten balsam kupiłam na promocji w Rossmannie -49% więc zapłaciłam za niego niecałe 5zł, a jest dla mnie prawie idealny. Prawie, bo jeśli przez dłuższy czas go nie zetrę i nie nałożę nowej warstwy to zostawia takie nieprzyjemne grudki. Ogólnie 4/5 :) Ulubione jedzenie? W tym miesiącu to zdecydowanie jedzenie z North Fish'a (Ola, ziemniaczki :D). Miruna ...

#11 Personalnie.

Cześć! Dzisiaj ciekawy zbieg okoliczności, ale to zaraz samo się wyjaśni :) Ten post będzie totalnie osobisty, więc mogę mieć tylko nadzieję, że nikt nie odbierze tego w sposób, w który nie powinien. Let's get it started! Dokładnie 6 lat temu odbył się mój pierwszy koncert zespołu, którego fanką (jak ja nienawidzę tego słowa, ale jakiego innego tu użyć? pomysły w komentarzach ;)) jestem do dziś i na pewno będę jeszcze długo. O kim mowa? Oczywiście o Afromental, którzy w tym roku mają swoje 11-lecie istnienia (11 post - 11 lat, to nie było celowe, właśnie sobie to uświadomiłam:P). Czy wtedy spodziewałam się jak bardzo będą mieli wpływ na moje życie? Oczywiście, że nie. Ale wszystko po kolei. Słuchać Afromental zaczęłam... No właśnie, to jest dobre pytanie, bo nie wiem przez co/kogo. Pamiętam jedynie, że w wakacje 2009 roku już stali się tym, czego słuchałam najczęściej (czytaj - cały czas). Siłą rzeczy więc kiedy dostałam w prezencie dwupak płyt "The Breakthru" i "P...