Przejdź do głównej zawartości

#53 I just can't get enough of You...

Hej 😊 Korzystając z okazji, że zamiast zapieprzać jak bury osioł siedzę sobie od 3,5h na tak nudnym szkoleniu, że odpaliłam YouTube'a, a teraz bloga postanowiłam coś napisać ☺ 
Jak już wspomniałam w ostatnim poście, pojawił się w moim życiu ktoś, na kogo chyba zdecydowanie zbyt długo czekałam.. Albo raczej nie tyle co się pojawił, bo pojawił się już spory szmat czasu temu, ale dopiero teraz się 'ujawnił'. I na szczęście! 😅 
Damian, bo o nim tutaj mowa to... najlepszy mężczyzna, jakiego mogłabym sobie tylko wymarzyć. Dba o mnie jak nikt nigdy, czego tak bardzo zawsze mi brakowało... Jest zawsze, kiedy go potrzebuję. Mogę powiedzieć mu o wszystkim. I powiedziałam...
Jak każdy człowiek popełniam błędy. W moim życiu było kilka takich, przez które nie spałam po nocach, męczyły mi głowę. Nie przeszło mi nigdy przez myśl, że kiedykolwiek powiem o tym wszystkim.. 
Jemu powiedziałam. I wiecie co jest najlepsze? Że mimo tych wszystkich błędów, które zrobiłam, on kocha mnie nadal i mimo wszystko. A co ważniejsze, nie tylko to mówi ale i pokazuje. Przy nim czuję się bezpiecznie, jak nigdy. 
I mimo, że jest kilka rzeczy, których się boję... Wiem, że on będzie zawsze ze mną, nieważne, co się stanie. 
W nosie mam, co powiedzą o nas ludzie. Przez to, jakie mamy plany, co chcemy zrobić i jak chcemy to zrobić. Jak przeżyć nasze już wspólne życie.
Mówcie sobie co chcecie. Kocham tego wariata najbardziej na świecie i nic tego nie zmieni. 😊
Wiem, że to czytasz. Dziękuję Ci za wszystko, a zwłaszcza za to, że wytrzymujesz wszystkie moje odpały. Jesteś nie tylko moim mężczyzną ale i moim najlepszym przyjacielem. Kocham Cię 😊😘



Komentarze

  1. Bo zasługujesz na to co najlepsze :) i wreszcie to powiem- A NIE MÓWIŁAM, ŻE SIĘ ZNAJDZIE <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Blondynka miała rację 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

#94 Rollercoaster

 Cześć, hej, dzień dobry. Jak zwykle witam się z Wami po jakimś mega długim czasie od ostatniego posta. Żeby pisać tutaj muszę mieć naprawdę dużą wenę bo inaczej nawet jak napiszę posta to go kasuję, bo uważam że nie ma sensu. Oby tym razem tak nie było :) Zaczął się kwiecień, więc chcę razem z Wami trochę podsumować pierwszy kwartał 2021, który mogę określić tylko jednym słowem - ROLLERCOASTER. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miała takie jazdy z nastrojami. Z początkiem roku tyle rzeczy, tyle rozkmin i planów się skumulowało, że... wysiadłam. Cały luty spędziłam poza mediami społecznościowymi, nie jadłam syfnego jedzenia... I zaczęłam terapię. To był totalnie przełomowy krok w mojej niepoukładanej głowie. Nagle okazało się (a właściwie nadal, z każdą kolejną rozmową się okazuje), że to wszystko co jest w mojej głowie od tak długiego czasu nie jest tak nienormalne jak mi się wydawało i ma całkiem sensowne swoje źródło. Było to dla mnie o tyle szokujące, że zawsze zdawało mi się, ż...

#76 Przepis na domowego "chińczyka"

Hej :) Dziś zapraszam Was na nieco innego posta, a mianowicie z przepisem na mojego popisowego domowego "chińczyka" :) Składniki: (na 2 duże porcje/3 małe) - 1 pierś z kurczaka - ok. 1/3 świeżego brokuła/5-6 kawałków mrożonego - pół niedużej cebuli - sos sojowy - masło orzechowe/tahini - sok z cytryny - makaron ryżowy/chow mein/z zupek chińskich - szczypiorek - przyprawy (imbir, cynamon, pieprz, kurkuma)       Ugotować brokuła do miękkości, odcedzić.         Posiekać cebulę w drobną kostkę i pokroić pierś z kurczaka na nieduże kawałki.       Na patelni podsmażyć cebulę. Jak się zeszkli dodać pokrojoną pierś z kurczaka. Dodać przyprawy – ilość wg uznania.        W lekko osolonej wodzie ugotować makaron do miękkości.        W trakcie smażenia kurczaka przygotować sos. Do miseczki wlać sos sojowy (ok. 8 łyżek), sok z połówki cytryny, dodać dwie łyżki masła orzecho...

#88 Zjawiska paranormalne vol.1

Hej wszystkim. Bardzo długo mnie tutaj nie było, ale mam masę wersji roboczych postów pozapisywanych... No cóż, bywa i tak. Dziś zapraszam Was na obiecane na  Instagramie  moje historie związane ze zjawiskami paranormalnymi. Najpierw mały wstęp. Odkąd pamiętam interesowałam się tematyką zjawisk paranormalnych. Jako dziecko bałam się ich panicznie, teraz boję się bardziej ale z większą dozą rozsądku. Ważne punkty: 1. Wierzę w zjawiska paranormalne. Zdarzały mi się tak często, że ciężko byłoby mi w nie nie wierzyć. 2. Staram się ich nigdy nie bać. To coś, czego nauczyła mnie prababcia.  3. W mojej rodzinie z tego co wiem sporo ludzi doświadczało różnych "dziwnych" rzeczy. Na dziś przygotowałam dla Was historię, w którą sama nie do końca dowierzam jak sobie ją przypominam, natomiast stety/niestety jest prawdziwa. Odkąd pamiętam co roku w nocy z 5 na 6 lub z 6 na 7 marca działy się dziwne rzeczy. Budziłam się w środku nocy z taką dawką adrenaliny że nie potraf...