Przejdź do głównej zawartości

#6 Lubię być sam.

Jak widać po tytule, do napisania tego posta zainspirował mnie odkryty chwilę temu kawałek O.S.T.R.'ego - "Lubię być sam". Chwila przemyśleń.


Nie ma nic jak wolność, całe moje życie misja Apollo,
wizja kosmos, to nie Biblia powiedziała mi jak wyjść na prostą,
klasy nie da Ci Montowt, unoszę się powoli do nieba jak concorde
czas ucieka emocjom, nie dogonisz ich, nie do odtworzenia ciągłość
lubię być sam, ja cisza wokół, ej niczym Minecraft
odbywam podróż z ulicy do gwiazd, nikt nie dał tego mi, nie policzysz ran
kiedy noc budzi neonami blask, niczym haj tworzę kolorami świat
wiele barw, wiele zmian, wierze że wybrany szlak pozostawi tu po sobie 
dla pokoleń nie do podważenia skarb.
Proszę Cię odpuść, rap kurwa mać dosyć złoci alfonsów
nie moja kultura rajd, zyskiem osłów, urodziłem się w Polsce więc myślę po polsku
kto okradł Ciebie i mnie, zabrał dzieciństwo ziemie i chleb
historia wolisz nie wiedzieć wiem, gdy bezsilność doprowadza gniewem do łez
lubię być sam, nikt nie pieprzy o czym mówię i jak
czuje, że znasz cel tej treści, w sumie jak ja, w tłumie tych zdań
ludzie i kraj, gatunek pierwszy, nadrzędnych spraw, od pieniędzy po krach
od pretensji po płacz, od esencji po miał, od osiedli po Tadż Mahal
Lubię być sam

From the sky(2x)
You just can be flying 

Widzę błysk jak Wega, cztery pory roku, misja dla ziemian
żeby zyć jak She-Ra, moje serce otwiera, nie religia (awela?)
prosto na temat, mogę Ci powtórzyć, czas dorosnąć jak Lemar
moje okno do nieba, chociaż skończę tu pewnie jak Apollo w (feraj?)
Lu-bię być sam nie ma nic co może to zniszczyć
u-wierz mi brat, nie chce nic po koniec modlitwy
w reku arkan gotowa walka, pokolenie krwi gdy Ziemia to matka
halo ziemia pułapka, tego nie widać w gwiazdach, lotu chwile jak quantas
oszczędź to nie istotne, każdy widzie siebie, ja też widzę ten prospekt
proste, wole wyrocznie, Abraham Ci nie powie kto jest bogiem na ośce
spokojnie, OSTRY w formie, choć liczą, że zginę jak z Coltu John Wayne jak z lolkiem Coltrane jak z (?) kontent.
to co na górze atakuje najgłośniej.
Lubię być sam, spokój i cisza plus trunek i blant, na ratunek plan
na bloków ulice, jak ładunek barw, gdy próbujesz wstać
i niepokój znika, w kapsule czas, jak przy skunie crash
chwilę zatrzymać, nie myśleć, oddychać, przenika przez umysł i serce ciche,
lubię być tylko sam.

W tym momencie odbieram ten tekst w zasadzie w dwóch płaszczyznach. 
Aspekt pierwszy. Faktycznie, jestem trochę typem samotnika. Uwielbiam siąść sama, ze słuchawkami w uszach albo w jakimś miejscu, które mnie uspokaja i po prostu myśleć nad wszystkim. Często mam dość czyjegokolwiek towarzystwa, ludzie mnie denerwują... Fakt faktem, są momenty, kiedy tej samotności mam zdecydowanie za dużo i chcę się z kimś zobaczyć, ale częściej mimo wszystko wolę pobyć sama ze sobą...
Aspekt drugi. Ostatnio zdecydowanie zbyt często zawodzę się na ludziach, którzy wydawali się mi bliscy. Nie bez powodu mam dość wszelkich znajomości (oczywiście poza kilkoma, dosłownie kilkoma...). "Nie ufam nikomu, kocham tylko tych, co na to zasłużyli." Ot i tyle... Ludzie to ludzie, jeśli ktoś raz Cię oszukał czy zranił, będzie to robił zawsze. Niestety, smutna prawda o ludziach.
Lajf is brutal end ful of zasadzkas end somtajms kopas w dupas.
Pamiętajcie, nigdy nie ufajcie nikomu w 100%. Prędzej czy później stanie się coś, co Was rozdzieli czy poróżni. Nawet (a może zwłaszcza?) najbliższych Wam przyjaciół. Takie jest życie i nic się na to nie poradzi.

A swoją drogą, ten kawałek mnie zniszczył dzisiaj, wtorek to zdecydowanie dzień tego kawałka :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#94 Rollercoaster

 Cześć, hej, dzień dobry. Jak zwykle witam się z Wami po jakimś mega długim czasie od ostatniego posta. Żeby pisać tutaj muszę mieć naprawdę dużą wenę bo inaczej nawet jak napiszę posta to go kasuję, bo uważam że nie ma sensu. Oby tym razem tak nie było :) Zaczął się kwiecień, więc chcę razem z Wami trochę podsumować pierwszy kwartał 2021, który mogę określić tylko jednym słowem - ROLLERCOASTER. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miała takie jazdy z nastrojami. Z początkiem roku tyle rzeczy, tyle rozkmin i planów się skumulowało, że... wysiadłam. Cały luty spędziłam poza mediami społecznościowymi, nie jadłam syfnego jedzenia... I zaczęłam terapię. To był totalnie przełomowy krok w mojej niepoukładanej głowie. Nagle okazało się (a właściwie nadal, z każdą kolejną rozmową się okazuje), że to wszystko co jest w mojej głowie od tak długiego czasu nie jest tak nienormalne jak mi się wydawało i ma całkiem sensowne swoje źródło. Było to dla mnie o tyle szokujące, że zawsze zdawało mi się, ż...

#18 Podsumowanie listopada :)

Hej wszystkim! Wiem, trochę mnie tu nie było, ale niestety listopad to dla mnie zawsze miesiąc depresyjny, w którym nie chce mi się nawet ruszyć tyłka z łóżka... Też tak macie?  Ale koniec o smętach, czas na trochę pozytywów! Ulubiony klip listopada? Afromental - Mental House (Stodoła, 10.12.2014r.) Słodkie wspomnienia zeszłorocznego koncertu <3 Zdecydowanie tego słuchałam najczęściej, dopóki nie zepsuł mi się telefon... Ulubiony kosmetyk? Carmex o zapachu granatu. Czy tak pachnie granat? No nie wiem, ale działanie jest zbawienne. Moje usta zawsze kiedy zmienia się pogoda stają się potwornie suche, aż bolą. Ten balsam kupiłam na promocji w Rossmannie -49% więc zapłaciłam za niego niecałe 5zł, a jest dla mnie prawie idealny. Prawie, bo jeśli przez dłuższy czas go nie zetrę i nie nałożę nowej warstwy to zostawia takie nieprzyjemne grudki. Ogólnie 4/5 :) Ulubione jedzenie? W tym miesiącu to zdecydowanie jedzenie z North Fish'a (Ola, ziemniaczki :D). Miruna ...

#11 Personalnie.

Cześć! Dzisiaj ciekawy zbieg okoliczności, ale to zaraz samo się wyjaśni :) Ten post będzie totalnie osobisty, więc mogę mieć tylko nadzieję, że nikt nie odbierze tego w sposób, w który nie powinien. Let's get it started! Dokładnie 6 lat temu odbył się mój pierwszy koncert zespołu, którego fanką (jak ja nienawidzę tego słowa, ale jakiego innego tu użyć? pomysły w komentarzach ;)) jestem do dziś i na pewno będę jeszcze długo. O kim mowa? Oczywiście o Afromental, którzy w tym roku mają swoje 11-lecie istnienia (11 post - 11 lat, to nie było celowe, właśnie sobie to uświadomiłam:P). Czy wtedy spodziewałam się jak bardzo będą mieli wpływ na moje życie? Oczywiście, że nie. Ale wszystko po kolei. Słuchać Afromental zaczęłam... No właśnie, to jest dobre pytanie, bo nie wiem przez co/kogo. Pamiętam jedynie, że w wakacje 2009 roku już stali się tym, czego słuchałam najczęściej (czytaj - cały czas). Siłą rzeczy więc kiedy dostałam w prezencie dwupak płyt "The Breakthru" i "P...